Dzień bez samochodu, 22.09, w całym ZSRE* udajemy, że nie jeździmy samochodem. Pomijam fakt, że korki były jeszcze większe niż zwykle. Tak więc typowy Polak udaje, że w tym dniu nie pojeździ samochodem i „przysłuży” się dla środowiska.
Akcja Godzina dla Ziemi (link). Znowu Polak wyłączy żarówkę (energooszczędną, bo dla „naszego dobra” wypieprzyli nam ze sklepów moje ukochane stuwatówki**). Po godzinie Polak włącza wszystkie możliwe żarówki, kuchenkę, komputer (którego i tak nie wyłącza), wielki i piękny, 42″ telewizor (na którym go zresztą równo rąbią w pseudokonkurencji Saturn-Media Markt; ale o tym kiedy indziej) i uważa, że przyczynił się środowisku.
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. „Zbiera” się niby te groszówki, potem w którąś niedzielę, wracając z mszy w międzyczasie wesoło obgadując (nabożnie i po katolicku rzecz jasna) wszystkich naokoło, wrzuci te kilka złotych do puszki. Myśli, że właśnie dzięki niemu dzieci w szpitalach przestaną cierpieć przez cały rok.
Podsumowując, Polak dziwne zwierzę.
PS. Tag dzień bez samochodu się już powtarza, czyli blog ma jakby ponad roczek!
* — Związek Socjalistycznych Republik Europejskich, aka Unia Europejska.
** — ukochane, bo po pierwsze nie szkodzą środowisku; po drugie, są tanie; po trzecie, emitują dużo ładniejsze światło niż te pieprzone świetlówki


